Excerpt for Consolatio. Pocieszenie dla Magdy [PDF] by Vagus , available in its entirety at Smashwords





© Copyright by Robert Akus, 2012

Prywatne szkice filozoficzne

Projekt okładki: Robert Akus

Zdjęcie na okładce: zbiory prywatne

Miejsce i rok powstania: Milano, 2010

Ebook opublikowany na www.smashwords.com: 2012

ISBN 978-83-929482-1-6

Wydanie pierwsze,

Messkirch 2012

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody autora zabronione.

www.vagus.pl

www.smashwords.com/profile/view/vagus

strona 2

Spis treści

Consolatio. Pocieszenie dla Magdy

............................................................................................................... 3

Posłowie

............................................................................................................. 25

Dodatek: Tropy i batuty filozoficzne

O duszy

............................................................................................................. 44

O istnieniu Boga

............................................................................................................. 48

O moralności

............................................................................................................. 53

O wolności

............................................................................................................. 64

O miłości

............................................................................................................. 73

O życiu

............................................................................................................. 85

Bibliografia

.............................................................................................................. 89

strona 3

VAGUS

CONSOLATIO

POCIESZENIE DLA MAGDY

Filozofia ma usensawniać nasze życie, a to znaczy, że nie tylko ma zaspokajać naszą ciekawość egzystencjalną, która ma podłoże bądź natury intelektualnej (rozum chce wiedzieć), bądź psychicznej (wola pragnie rozstrzygnąć), ale również ukierunkowywać życiowo. Człowiek potrzebuje nie tylko działać sensownie, ale też żyć z sensem. Dyskomfort niewiedzy i dyskomfort złego samopoczucia, które spowodo­wane są zagadkowością naszego życia oraz jego surowością, sprawiają, że człowiek zadaje sobie pytania egzystencjalne i poszukuje odpowiedzi na nie. I tylko znając swe źródło, z którego zaczerpnąć można odpowiedź na pytanie o to, kim się jest, bę­dzie też można dowiedzieć się, dokąd się zmierzać powinno, po co to wszystko, a zarazem też będzie można rozpoznać swój właściwy modus vivendi. Bo nie jest to bez różnicy, czy uznamy człowieka za byt naturalny, czy za twór boski.

Świat, który nas otacza, jest tym światem, jaki niewątpliwie sami sobie stworzyliśmy. Nie chodzi o naturę, bo w zgodzie z nią już od dawna nie żyjemy, lecz o ludzki świat. Jacy jesteśmy, taki też i on jest, i takie też jest nasze życie. A jaki jest? To świat w głównej mierze egoistycznej chciwości, która prowadzi do manipulacji, przewrotności, agresji, przemocy, a nawet do

strona 4

okrucieństwa, które są ceną, jaką trzeba nam płacić za przyjemność i wygodę w życiu – niekoniecznie nasze własne. W takim świecie nie żyje się wspólnie – jeden żyje często kosztem drugiego, a wielu też kosztem innych…

Oczywiście, że cierpienie, jakie zsyła na nas sama natura, jest dla nas tak samo uciążliwe, co cierpienie zadawane z ręki drugiego człowieka, tyle że to drugie jest dla nas niepojęte. Bo jakże można chcieć jeszcze samemu dokładać się do bezmiaru smutku i niedoli, jakie mogą stać się udziałem każdego za sprawą nieprzychylnego losu? Życie jest zawsze ryzykiem, nigdy nie można być pewnym tego, że się nam nic nie przytrafi, że do końca naszych dni los będzie nam sprzyjał. Los jest bowiem przewrotny. Ale dlaczego człowiek też jest taki? Natura nie ma świadomości tego, co czyni, człowiek natomiast potrafi być świadomie bezwzględny!

Lecz jakże człowiek może przyczyniać się jeszcze sam do cierpienia? Jakże może dopuszczać się jeszcze większego okrucieństwa? Ofiarą zwykle padają słabsi: chorzy, kalecy, kobiety czy dzieci… Jakże można spokojnie żyć, skoro smutek, ból i wszelka niedola nieodłączne są od życia? Gdzie znaleźć ukojenie, aby móc spokojnie przeżyć swoje dni? Czy Bóg, który jest wszechmocny, doskonały i dobry, nie mógł stworzyć lepszego świata, chociażby takiego, w którym człowiek zła nie czyni? Dla­czego człowiek jest skłonny do czynienia zła, pomimo tego, iż samemu nie pragnie go doznawać?

Zadaniem filozofii jest zatem również dawać pocieszenie, aby wytrwale można było naprzeciw takiemu bezwzględnemu wobec „mniejszych i słabszych” światu realizować i urzeczywistniać odszukany w zamęcie życiowym, jaki tu niewątpliwie panuje, sens, a dzięki temu, że się robi to, co

strona 5

się robić powinno, też odnaleźć względny spokój egzystencjalny, niezbędną cierpliwość oraz wytrwałość. Dlatego filozofia tworzyć musi prawdo-podobne obrazy świata, w których liczy się to, by życiu nadać właściwy kierunek ujawniając jego piękno. Nie to jest bowiem ważne w sprawach znaczących życiowo, jakie są fakty dotyczące naszego życia i świata, na ile są one prawdziwe, lecz to tylko, jakie są powinności człowieka, które wyznaczane są przez jego dobro, w którym się w pełni jako istota duchowa spełnia, a tym samym za sprawą którego jego życie będzie można nazwać pięknym. A znajomość owych po­winności czerpać można jedynie z Zagadki Istnienia.

Stworzył Bóg człowieka podobnego sobie. Dla siebie go stworzył, aby i ten mógł się również radować Jego doskonałością i głosić Jego chwałę. Obdarzył zatem człowieka rozumem, aby ten mógł ją dostrzec oraz wolną wolą, aby ta mogła go pociągnąć ku sobie, aby mógł ją wybrać. W nich jest jednak wielkość i małość człowieka, jego upadek, ale i odkupienie. Bo kiedy obdarzył człowieka wolnością, to tym samym podarował go samemu sobie, aby mógł decydować o tym, co jest w życiu ważne. Nie powiedział: „choć do mnie”, ale też nie powiedział: „możesz odwrócić się ode mnie”. Byty czysto duchowe, podobnie jak czysto cielesne, zawsze mają „wzrok” swój skierowany ku Ostatecznemu Celowi. Nie są wolne na sposób ludzki, aby móc skłaniać się zarówno ku dobru, jak i ku złu, stąd nigdy nie tracą Go z oczu. Lecz wolność dana człowiekowi sprawić może, iż ten odwróci swój rozum od Wartości Najwyższej. I tak też się stało…

Nie dość było bowiem człowiekowi życia u boku Boga, zapragnął też świata, który go otaczał, zapragnął więcej czerpać z niego. Więcej przyjemności i więcej wygody. Pomyślał: „To nie zaszkodzi.” A im

strona 6

częściej i na dłużej zwracać się zaczął ku światu, tym bardziej odwracał się i oddalał od Boga, aż w końcu stracił Go z oczu, gubiąc swój wzrok w rozmaitych dobrach przemijalnych, a nim się spostrzegł zapomniał już, gdzie się znajduje Wartość Najwyższa i nie potrafił już roze­znawać się w świecie. Nabył kompleks Eneasza i kompleks Parysa. Pod ich ciężarem przyszło mu dalej żyć samotnie na ziemi, na której wraz z powięk­szającą się wygodą i z coraz to nowszymi przyjemnościami pojawiały się też coraz to liczniejsze niedole, już to powodowane zmianą optymalnych dla istoty ludzkiej naturalnych warunków życia, już to pochodzących od niej sa­mej, albowiem „dobra”, które zaczęły się pojawiać, nie dla wszystkich mogły starczeć, a każdy chciał ich mieć jak najwięcej. Istota ludzka pod siebie za­częła przekształcać tę rzeczywistość, która już była optymalnie uformowana… A każda nieodwracalna już zmiana na „dobre” niesie też z sobą nieprzewidywalną zmianę na „złe”… Zapomniał człowiek o swoich ograniczeniach, które regulowała Wartość Najwyższa, bez której traci on w życiu orientację i błędy popełnia. Siebie samego spostrzegł jako doskonałego. Zachłysnął się swoją wielkością już tylko doczesny człowiek i zapragnął żyć na „swojej” ziemi tak potężnie, jak ów domniemany już tylko dla niego Stwórca w niebie, nieskończenie…

Lecz nawet mimo tego, że w końcu człowiek odwrócił swój wzrok od Boga i skierował go ku światu, to jednak Stwórca nigdy nie zerwał z nim więzi. Jednym i tym samym wiecznym istnieniem się z nim połączył. Nie Bóg, lecz człowiek oddalił się od tego źródła nieśmiertelności. Stąd tak długo będzie się istota ludzka włóczyć po ziemi, jak długo nie odnajdzie Tego szczęścia, które jedynie ugasić może nękające ją nieustannie pragnienie, szczęścia, które jest właśnie

strona 7

źródłem nieśmiertelności. Bo kocha w głębi duszy człowiek siebie i nieistnieć pragnąć nie może…


Purchase this book or download sample versions for your ebook reader.
(Pages 1-6 show above.)